"Wyprawa"

2017-03-07 20:30:54

Renata Grzybowska
Tego wieczoru nie mogła zasnąć, myślała o tym wszystkim, co przydarzyło jej się w ostatnim czasie.

Nie mogła poukładać sobie tego w głowie. Po raz kolejny robiła coś czego tak naprawdę nie chciała, robiła to bo przecież tak trzeba.

Całe swoje dotychczasowe życie nie sprawiało jej zbyt wielkiej radości. Ciągle jej czegoś brakowało, nie wiedziała czego. Kiedy próbowała coś zmienić, zaraz w jej głowie pojawiał się głos: ”Nie rób tego, musisz być odpowiedzialna, za dużo masz do stracenia”.

Przekręcała się z boku na bok, nie wiedziała co ma zrobić żeby zasnąć. Wiedziała, że jutro znowu musi wcześnie wstać, aby pójść do pracy. Wstała, poszła do kuchni, gdzie wypiła filiżankę herbaty, myślała , że to pomoże. Niestety upłynęła kolejna godzina , a ona nadal nie mogła zasnąć.

Postanowiła posprzątać szafę. Nie robiła tego już od dawna, miała w niej mnóstwo ciuchów, toreb i sama tak naprawdę nie wiedziała co jeszcze się w tej szafie mieści. Wiedziała, że jeśli zacznie sprzątać to szybko się zmęczy i zaśnie.

Segregowała ciuchy, niektóre nie nadawały się już do niczego. Umieściła je więc w dużym czarnym worku, pozostałe poskładała bardzo dokładnie. Kiedy dogrzebała się do dna szafy, znalazła dwa plecaki. Jeden był bardzo stary i zniszczony. Pamiętała, że dostała go od swojej mamy, kiedy pierwszy raz jechała na wycieczkę, było to jeszcze w szkole. Drugi natomiast plecak był zupełnie nowy, zapakowany w folię, był bardzo ładny. Przypomniała sobie, że kupiła go rok temu. Miała pojechać na wakacje, ale jak zwykle były rzeczy ważniejsze niż jej odpoczynek.

Spojrzała na zegarek dochodziła 4 nad ranem, położyła się do łóżka. Zgasiła lampkę nocną, która stała tuż obok łóżka.

Nagle zobaczyła, że jest zupełnie w innym miejscu. Szła górskim szlakiem, słońce dopiero zaczęło wschodzić. Na trawie widać było rosę. Poranek był dosyć chłodny, ubrana była w swoje ulubione buty do wypraw górskich. Na sobie miała kurtkę i bluzę , oraz spodnie. Na plecach czuła ogromny ciężar czegoś. Nie wiedziała co to takiego i za żadne skarby nie mogła się nawet obrócić , żeby dostrzec czym jest spowodowany ten ciężar. Kiedy dotarła na sam szczyt, nagle ujrzała pięknego białego orła. Orzeł podfrunął bliżej i usiadł na skale. „Teraz kiedy już tu jesteś to możesz wyrzucić cały ten ciężar”- powiedział do niej.

„Jaki ciężar? Nie wiem właśnie co takiego przez całą tutaj drogę dźwigałam na plecach, może ty wiesz?”-zapytała.

„Na swoich plecach dźwigałaś plecak, w który spakowałaś wszystko to co Cię powstrzymuje przed byciem szczęśliwą”-odpowiedział.

„Co mam z nim teraz zrobić?”- zapytała.

„A co chcesz z nim zrobić? Czy chcesz z powrotem zejść z nim na dół? Czy masz na tyle siły, aby dźwigać dalej ten ciężar?”- zapytał orzeł.

„Nie, nie mam już siły, chcę być wolna i poczuć się lekka”-odpowiedziała.

„To w takim razie wyrzuć go, zrzuć go po prostu w tę przepaść która jest przed Tobą”- odpowiedział.

„Już zrzuciłam i co teraz? Jakoś tak dziwnie się czuję, bez tego ciężaru, jakby mi czegoś brakowało. Mam wrócić na dół bez niczego?” –zapytała.

„A co chcesz w zamian zabrać ze sobą?”-zapytał orzeł.

„Chcę nowy plecak”-odpowiedziała.

„Proszę oto Twój nowy plecak, a teraz napełnił go tym, czego potrzebujesz aby wrócić i zacząć żyć swoim życiem…”- odpowiedział.
Popularność: 5    Powrót

Komentarze

Odpowiedź
Tytul
Imię/Nick

Załóż konto za darmo

Coach Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryCoach.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom