Potęga marzeń

2018-05-29 23:17:16

Karolina Walczykowska
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą – mówił ks. Jan Twardowski. Niby takie proste, a jakże trudne. Bo nie będziemy w stanie szczerze i w pełni pokochać i zaakceptować innych, dopóki w pierwszej kolejności nie okażemy miłości i zrozumienia sobie samemu.

Zaakceptowanie własnych zalet przychodzi stosunkowo łatwo, czego nie można powiedzieć o wadach. Uznanie ich istnienia stanowi pierwszy krok do pogodzenia się z własną odmiennością i polubienia jej. Świadomość zła ukrytego głęboko we wnętrzu psychiki, które ujawnia się w różnych, często niespodziewanych sytuacjach, ułatwia zrozumienie słabości innych osób. Natomiast okazanie zrozumienia i szacunku zarówno dla własnych słabości, jak też zalet pozwoli w pełni cieszyć się życiem we wszystkich jego aspektach. Oznacza to jednak konieczność zaspokojenia w dostatecznym stopniu wszystkich potrzeb emocjonalnych niższego i wyższego rzędu, jak poczucie bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego, uczucie uznania i miłości ze strony bliskich, przynależności i godności.

Zaspokojenie tych potrzeb pozwala ma realizację potrzeb transcendentalnych, inaczej nazywanych potrzebami samorealizacji. Taka osoba jest dojrzała emocjonalnie i potrafi adekwatnie reagować zarówno na swoje potrzeby, jak również na potrzeby innych osób, wyrażając przy tym swój szacunek i akceptację dla ich odmienności. Wówczas tylko krok do uczucia miłości, które w zależności od tego, do kogo będzie kierowane, będzie miało inne znaczenie. Osoby samorealizujące się mają mniej obaw, są spontaniczne i naturalne w swoim sposobie bycia oraz bogate pod względem reakcji emocjonalnych. Dzięki temu są zdolne do odczuwania altruistycznej, a nie tylko egoistycznej miłości, która ujawnia się w nasyconych uczuciowo relacjach interpersonalnych z drugim człowiekiem.

Osiągnięcie najwyższego pułapu w strukturze potrzeb emocjonalnych nie oznacza bynajmniej, iż osoby takie są śmiertelnie poważne i niezdolne do okazywania zadowolenia. Wręcz przeciwnie, ich wysoko rozwinięta samoświadomość sprawia, iż są one obdarzone niezwykłym poczuciem humoru, a także potrafią śmiać się z siebie samych i swoich porażek. Często zachowują się jak dziecko, czym szokują otoczenie. Lubimy się śmiać, bawić, opowiadać wymyślone historyjki, a takie jest właśnie dziecko. Jego świat jest kolorowy, wesoły, pozbawiony zła i tak bardzo nam do niego tęskno. Każdy jest po części takim dzieckiem, tylko nie wszyscy są tego świadomi lub, co gorsze, nie chcą się przyznać do posiadania tej wiedzy.

A wystarczyłoby sięgnąć do prac Carla G. Junga, aby się dowiedzieć o trzech składnikach ludzkiej tożsamości: Ego, Id i Superego, z których Id oznacza w skrócie dziecko. Być może obawa przed ujawnieniem swojej dziecięcej części osobowości stanowi lęk przed nieznanym, ponieważ nie wiemy, jak właściwie interpretować ową dziecinność i jak sobie z nią radzić. Przez całe dotychczasowe życie staraliśmy się sprostać surowym wymogom postępowania narzuconym nam bezwzględnie przez świat, a tu nagle okazuje się, iż nadal jesteśmy tym, kim byliśmy, mając kilka lat. Jest to jednak błędne rozumienie zagadnienia Id, czyli dziecka. Nie chodzi o to, abyśmy byli jak dziecko infantylni i nadmiernie rozbawieni. Owszem dobrze byłoby przeżywać każdy dzień spontanicznie i z ufnością podchodzić do następnego, ale w granicach rozsądku i korzystając ze zdobytego już doświadczenia, tak aby nie zaszkodzić sobie i otoczeniu.

Bycie dzieckiem polega zatem na optymistycznym patrzeniu na świat i przyjmowaniu go ze wszystkimi jego urokami i wadami, ponieważ nie zdołamy zmienić tego, na co nie mamy wpływu. Zmienić możemy jedynie siebie, ale to tylko od nas samych zależy, czy będzie to przemiana na dobre, czy na złe.
Czasem warto się poczuć dzieckiem, ponieważ stanowi to naturalną terapię antystresową i uodparnia nas na problemy i niesprawiedliwość świata zewnętrznego. Świat dziecka przez swoją barwność i beztroskość może powodować, iż rzeczywistość również będzie wesoła i kolorowa. Trzeba tylko umieć się wyłączyć z tej rzeczywistości w odpowiednim momencie. Nie! Trzeba tylko chcieć przypomnieć sobie, jak to było, gdy byliśmy dziećmi, jak się wtedy czuliśmy, jak patrzyliśmy na świat i o czym marzyliśmy, a reszta okaże się dziecinnie prosta.

Marzenia są właśnie dźwignią naszego szczęścia i motorem naszych działań. Każdy marzy o lepszym życiu, dokonaniu tego, czego zawsze chciał dokonać, a to stanowi kolejny przykład na istnienie dziecka w nas samych. Problem tkwi jedynie w świadomości własnych marzeń i odwadze przyznania się do nich zarówno przed innymi, jak też przed sobą samym. Niestety publiczne przyznanie się powoduje najczęściej kpiące uśmieszki, ale to świadczy tylko o tym, iż nie wolno się poddawać, należy marzyć dalej i oczywiście realizować wszystkie marzenia, nawet te najdrobniejsze i najbardziej niewiarygodne. Są one niezmiernie ważną częścią życia i umożliwiają człowiekowi utrzymanie równowagi psychicznej, pomagają w wyznaczeniu celów życia.

Świadomość, iż można osiągnąć wszystko, czego się pragnie, napawa optymizmem i radością. Powoduje, iż cieszymy się nawet z najdrobniejszych sukcesów, a do świata i ludzi podchodzimy z większym zaufaniem i pogodnym nastawieniem. Jeżeli tylko całym sobą wierzymy w spełnienie marzeń, wówczas każde niepowodzenie i porażkę będziemy traktować jako nauczkę, która tylko wzmocni nasze siły. Godzenie się z przegraną jest niezwykle cenną cechą i charakteryzuje osoby dojrzałe emocjonalnie. Czasem trzeba umieć przegrać i przyznać się do porażki, wybaczyć sobie ową niezaradność, będąc bowiem po części dzieckiem, jak powiedział Janusz Korczak, mamy prawo do błędu. Optymizm i wiara ułatwiają pokonanie trudności, a uszczęśliwianie dziecka, które istnieje w naszej psychice, może się przerodzić w czynienie dobra i realizowanie marzeń innych osób, które nie mają do tego dostatecznie dużo sił.

Najważniejsza na drodze do realizacji marzeń jest odwaga, która uwalnia nas od pozostawania w pozornie bezpiecznym życiu bez żadnych wyzwań. Wytrwałość, cierpliwość i żywiołowość przekształcają zarazem nasze marzenia w namacalne dowody szczęścia. Pośpiech może przyczynić się jedynie do tego, iż posłużymy się niewłaściwymi metodami w celu realizacji marzeń i pogubimy się w tych naszych poszukiwaniach. Nie należy również oczekiwać zbyt dużo ani od siebie, ani od innych. Mierzenie ponad swoje możliwości tylko spowoduje niepotrzebną frustrację i pozbawi nas radości z drobnych sukcesów. Marzenia spełniają się bowiem w najmniej oczekiwanym momencie życia i nie można się na nie przygotować.

Przychodzą nagle i nie zawsze w takiej formie, w jakiej byśmy sobie życzyli. Świat nas w ten sposób wypróbowuje, czy jesteśmy w stanie sprostać jego wymogom i godnie przyjąć zarówno porażkę, jak i nagrodę. Kiedy jednak czegoś pragniemy z całego serca, to cały świat działa na naszą korzyść. Stawianie czoła wyzwaniom z odwagą i pewnością siebie oraz niezachwiana wiara w spełnienie marzeń czyni nasze życie szczęśliwym.

Aut. Karolina Walczykowska

http://edukacjaidialog.pl/archiwum/2006,104/czerwiec,220/potega_marzen,1975.html
www.karolinawalczykowska.pl
Popularność: 8    Powrót

Komentarze

Odpowiedź
Tytul
Imię/Nick
Wpisz kod z obrazka
Captcha

Załóż konto za darmo

Coach Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryCoach.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom