TELE-COACH

2020-11-01 15:09:25

Piotr Przybysz
Ostatnio modne jest słowo „zdalnie”. Błąd - wcale nie o modę chodzi. „Zdalnie” ostatnio to nabrało nowego znaczenia, niekoniecznie chcąc celowo budować nowe trendy. Pandemia pokazała, że jednak kultura home-office jest możliwa do zastosowania. Firmy bowiem raczej nie upadają z powodu braku pracowników „pod ręką”, tylko w wyniku tego, że człowiek nagle zaczął kupować to, czego tak naprawdę potrzebuje. Kredyt zaciąga wówczas gdy chce wypełnić potrzeby podstawowe, a nie by realizować przyjemności. No i co z potrzebą przynależności i budowaniem relacji? A jak to wpłynęło na coaching? Oto słów refleksyjnych kilka.
Przyznam się od razu – nie byłem zwolennikiem coachingu zdalnego, uważałem bowiem , że coaching twarzą w twarz jest o wiele lepszy niż coaching via IP naszych komputerów. Upływający pandemicznie czas i niewygoda związana z brakiem rozwojowych bodźców sprawiły, iż forma budowania relacji, już nie tylko znaczy więcej niż jej treść, lecz może być równie ważna, a nawet utylitarna. Czyż coachingowo nie możemy zapytać: w jaki sposób można skomunikować się i nawiązać relację na głębszym poziomie, gdy nie jesteśmy w jednym pomieszczeniu? Jak zdalnie obserwować dynamikę, która według zasady „tu i teraz” ma następować, gdy fizycznie jesteśmy z kimś? Jak określić, zmierzyć „tu i teraz”? W megabajtach? Tu, to znaczy gdzie? W połowie światłowodu?
Coaching zdalny (tak dla hecy przypomnę, że istniał już gdy obraz video był pieśnią przyszłości) może być nawet bardziej skuteczny niż coaching osobisty, ponieważ kiedy nie można zobaczyć osoby coachowanej, można będzie ją lepiej usłyszeć. Większość bowiem kompetencji Coachów, niezależnie jaka instytucja je definiowała, nie ogranicza swoich zasad prowadzenia działalności coachingowej, tylko do kontaktu bezpośredniego twarzą w twarz. Coaching ma wręcz za zadanie wykraczać poza swoje własne ramy, poszukiwać rozwiązań i nowych narzędzi czy właśnie form komunikacji. Perspektywa procesu coachingowego przez telefon, wydaje się być zatem szansą by słuchać głębiej, aktywniej. Jest szansą, by uruchomić trzeci poziom słuchania i usłyszeć to co nie wybrzmiało, a wybrzmieć mogło lub wręcz powinno.To na tym poziomie wahanie w udzieleniu odpowiedzi, załamanie głosu, ziewnięcie czy głębokie westchnienie, ma być nie tylko słyszalne dla Coacha, lecz ma mieć też znaczenie. Zmiana perspektywy w postrzeganiu coachingu wirtualnego (w zasadzie czy aby na pewno wirtualnego?), daje ponadto Klientom poczucie większej swobody do dzielenia się informacjami. Może to być wiec szansa dla tych Coachee, którzy preferują dzielić się swoją historią via telefon, a czuliby się nie tak komfortowo, dzieląc się nią osobiście.
W ostatnich miesiącach, kiedy większość usług była prowadzona zdalnie, zarówno „na żywo”, jak i asynchronicznie, zauważyć można kilka korzyści ekstra:
• Synchroniczność w dostępie do obecnej technologii daje zarówno Coachowi, jak i Coachee możliwość łączyć się z dowolnego miejsca na świecie.
• Z kolei asynchroniczne możliwości pozwalają Coachowi na dostęp do usługi wsparcia w rytmie własnego grafiku pracy, w dawce i w skali, które są definiowane przez Klienta i jego aktualne potrzeby, i ta aktualność może ulec zmianie z sesji na sesję. Daje jednak ona Coachee zdolność do refleksji względem tego, czym chcą się podzielić, jeszcze zanim to zrobią.
• Interakcja zdalna paradoksalnie pomaga wyeliminować nieświadome gesty twarzy, tiki, które pokazują, czy lubimy, czy nie lubimy tego, co mówi Ci Twój Klient, zwłaszcza w początkowej fazie bycia Coachem, kiedy uczysz się siebie. Można próbować je zminimalizować, przekształcić lub wytrenować nowe, które wpłyną korzystanie na odbiór przez Klientów.

Założenia Coachingu są takie same, niezależnie od tego, czy proces realizowany jest osobiście, czy przy wykorzystaniu z technologii. Nadal bowiem przyjmiemy usankcjonowane zasady tego, jak u ludzi dokonywane są zmiany w zachowaniu, czy jak działają pod wpływem różnych emocji. Człowiek w swoim środowisku, układzie wartości, poczucia celowości, wiedzy o własnej tożsamości, nadal chce tworzyć pełną zaufania relację opartą na współpracy. W gruncie rzeczy historia nas uczy, że formy i kanały komunikacji zmieniały się nieustannie, a potrzeba relacji istniała zawsze. W efekcie zmieniał się człowiek, który przyjmując niejako ‘nowe’, konstytuował dalsze przemiany, głównie poprzez kształtowanie swojego otoczenia, wcześniej zmieniając się wewnętrznie. Wydaje się być, że to co się jedynie zmienia to zasady. Nadal chcemy je uzgadniać, chociażby dlatego by wiedzieć jak pracować - kiedy, gdzie, jak często i jak długo. Coaching korzysta z kontraktowania, które w dobie obecnej pandemii wydaje się być kluczowym determinantem partnerskiej relacji. Warto w tej sytuacji spojrzeć na sytuację z kilku perspektyw:
• Elastyczność w doborze technologii Coachingu zdalnego: ważne jest podjęcie decyzji, czy trenować przez e-mail, telefon lub wideo, biorąc pod uwagę, co działa najlepiej w danej sytuacji lub treści, a nie na podstawie własnych preferencji lub tego, co jest dla Nas najłatwiejsze. Poczta e-mail idealnie sprawdzić się może przy zadawaniu pytań do wykonywania zadań refleksyjnych czy koncepcyjnych, ale nie zawsze będzie działać w przypadku potrzeby natychmiastowego feedbacku. Musimy także być elastyczni, by przejść na inny kanał czy aplikację, gdy mamy połączenie z Internetem słabej jakości lub okaże się, że ćwiczenia nie da się wykonać, ponieważ nie mamy odpowiednich komponentów, na przykład nie możemy wysłać załącznika.
• Przychylniej patrzmy na założenie, że nie jesteśmy zaprogramowani do wielozadaniowości: technologia oferuje bowiem mnóstwo, lecz nie wszystko. Gdy umowa o coaching w formie zdalnej jest ustalana, kluczowe wydaje się być wzięcie pod uwagę występowanie u obu stron, różnych czynników rozpraszających, wszelkich ‘rozpraszaczy’ i szumów komunikacyjnych - takie jak wiadomości sms, Facebook i Messenger, e-maile, reklama z innej strony internetowej lub kontynuacja serialu na Netflixie. To, że prowadzimy sesję przez Skype’a, nie znaczy, że ktoś do Nas nie zadzwoni przez inny komunikator. Elementy taki jak ukrycie wizerunku w kamerze, czy wyciszenie mikrofonu, także podlegać powinno kontraktowaniu.
• Weźmy pod uwagę swoje otoczenie: tak jak w przypadku osobistego i cichego miejsca do coachingu bezpośredniego, zrób to samo z synchronicznym coachingiem zdalnym. Upewnij się, że nikt Cię nie podsłucha, aby zachować poufność i nie ma hałasu w tle. Jeśli spodziewasz się możliwej przerwy - od dzwonka do drzwi: np. kuriera, listonosza, lub zwierzęcia- wyjaśnij to na początku sesji. Korzystając z coachingu wideo, sprawdź także oświetlenie (czy na Twojej twarzy jest cień?) I dźwięk. I obraz. Jeśli dokonywaliśmy ostatnio aktualizacji, warto sprawdzić połączenie internetowe czy np. ustawienia kamery nie zostały zmienione przez aktualizację systemu – oparte na doświadczeniu.
• Dobra rada telemarketera – mów to co robisz: jeśli coś, co powiedziała osoba coachowana, wywołuje u Ciebie uśmiech, powiedz to. Jeśli robisz notatki i przez chwilę nie możesz mówić, upewnij się, że wiedzą, dlaczego patrzysz w dół i nie nawiązujesz kontaktu wzrokowego. Niektóre rzeczy, które mogliby zobaczyć, gdybyście byli razem, będą wymagały wyraźnego wyjaśnienia, kiedy będziecie oddzielnie.
• Zafundujmy sobie ekstra czas na budowanie zaufania: zwłaszcza jeśli z Klientem wcześniej nie pracowaliśmy. Istnieje szansa, że trzeba będzie poświęcić więcej czasu na zbudowanie zaufania i zdefiniowanie relacji, zanim będzie można w ogóle omówić złożone lub wrażliwe kwestie.
Pandemia wywołała u nas potrzebę dostosowania się, pytanie czy także konieczność tej adaptacji? Warto zatem przypomnieć, iż w procesie coachingowym ważne jest by zachować równowagę między tym, ile Klient generuje opcji i możliwości rozwiązania swojego celu, a tym ile jest w stanie jednocześnie wygenerować tzw. „planów B”, na wypadek gdyby ”plan A” nie wypalił. Celem takiej strategii nie jest „ściąganie” Klienta z wyżyn motywacji, lecz to by uświadomił sobie w realny sposób możliwości dojścia do celu. Motywacja owszem pozwoli mu zacząć, lecz może nie wystarczyć, gdy Klient przypomni sobie o przeszkodach, których wcześniej doświadczał, a na których rozwiązanie nie wypracował odpowiedniego scenariusza. Może to oznaczać powrót do starych nawyków i głębszych pokładów strefy komfortu. Może zatem wirus spowodował, że zarówno Klienci, jak i Coachowie zostali podstawieniu do wspólnego mianownika. Jednocześnie zastanawianie się nad kwestią zasadności zdalnych form wsparcia i rozwoju, wydaje się bezsensowne, pandemia kolokwialnie rzecz ujmując – wykopała nas ze stref komfortu, którą od razu zawłaszczyliśmy, przypisując sobie zasługę efektywnej adaptacji do nowych warunków. Wirus nie zapytał nas o to czy chcemy zmian, po prostu je wprowadził. Zatem zdalny coaching może w perspektywie czasu okazać się jednym z pozytywnych owoców, którego kaganek będziemy chcieli nieść do przodu, gdy sytuacja wróci do normy. Ba, jakiej normy? Norma już jest, nastąpi raczej nowe.
Popularność: 9    Powrót

Komentarze

Odpowiedź
Tytul
Imię/Nick

Załóż konto za darmo

Coach Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryCoach.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom