Przyszła do mnie myśl po przeczytaniu książki Próba ognia Danuty Rocławskiej.
Chwilę po lekturze poczułam, że jej przesłanie wykracza poza historie opisane w książce. Dotyczy momentów w życiu, w których to, co zawsze działało, nagle przestaje wystarczać. To właśnie te chwile, w których warto zatrzymać się i przyjrzeć temu, co naprawdę się dzieje.
Chciałabym dziś szerzej zająć się tematem, który obserwuję na co dzień w pracy z ludźmi sukcesu – tematem wypalenia i jego profilaktyki. Moment, o którym piszę, to moment, w którym więcej pracy, więcej odpowiedzialności, więcej kontroli przestaje dawać poczucie sensu i satysfakcji.
Ten moment przychodzi po cichu.
Czasem w środku dnia, kiedy wszystko wydaje się być pod pełną kontrolą, a w środku coś pustoszeje.
Czasem w nocy, gdy nie sposób zasnąć, bo w głowie pojawia się myśl: „Nie mogę tak dalej.”
Nie jest to znak, że coś z Tobą jest nie w porządku.
To znak, że stary sposób działania przestał wystarczać, a nowy jeszcze się nie ujawnił.
Wielu ludzi sukcesu zna ten stan.
Ci, którzy przez lata budowali wszystko na sile charakteru, na odpowiedzialności, na ciągłym wysiłku.
Na tym, by sprostać każdemu wyzwaniu, by zawsze osiągnąć wynik.
Z czasem jednak ta siła zaczyna obciążać.
Nie dlatego, że jej zabrakło, lecz dlatego, że nadszedł moment, by przestać walczyć i zacząć słuchać siebie.
Nie da się już dłużej podążać tą samą drogą, tylko szybciej.
Nie odzyska się sensu, dokładając kolejne zadania.
Nie odnajdzie siebie, trzymając wszystko w żelaznym uścisku.
To jest moment zawieszenia między tym, co było, a tym, co nadejdzie.
Między starym sposobem działania a nowym sposobem bycia.
Carl Gustav Jung mówił:
„Nie jesteś tym, co ci się przydarzyło. Jesteś tym, kim postanowisz się stać.”
I o to właśnie chodzi.
Nie o naprawianie siebie, lecz o decyzję: kim teraz chcesz być, kiedy stary porządek przestał działać.
Komentarze