MOCno osobista chwila dla siebie...

2017-01-16 13:06:18

Magdalena Sierszuła
W życiu zdarza się „coś” co powoduje, że na chwilę się zatrzymuję. Przychodzi czas na chwilę refleksji, zastanowienia się nad sobą, nad życiem. Czuję się w tym momencie oderwana od rzeczywistości, jakby ktoś zamknął mnie w próżni. Zamknięta i odizolowana od świata zewnętrznego. W tej chwili, w tym momencie jestem ja i moje myśli. Krążą one w mojej głowie. Jedna zastępuje drugą, jedna odchodzi i powstaje kolejna i kolejna… Mam wrażenie, że ktoś mną kręci jak szalony. Czuję złość, gniew, rozczarowanie – na siebie, na innych, na sytuację, w której się znalazłam. Włącza mi się system obronny, który na siłę szuka usprawiedliwienia, którego celem jest zagłuszyć sumienie, że ze mną wszystko w porządku. To innych wina, ja jestem OK.


Każde moje zatrzymanie traktuję jako lekcję życiową. Upadam, by iść dalej z czymś lepszym. Bez tego upadku nie będę kimś, kim chcę być. Potrzebuję wiele, przede wszystkim jakości siebie, która pozwoli mi osiągnąć zamierzony rezultat. Na chwilę czuję się źle, na chwilę mam tego wszystkiego dość, chciałabym uciec, daleko stąd i móc wszystko zacząć od nowa. Czy to jest wyjście? Czy jestem w stanie uciec od siebie? Od swoich słabości, rozterek. Czy w innym miejscu będzie lepiej? Dokąd i od czego chcę się uchronić?

Nie można uciec. Prędzej czy później przyjdzie czas konfrontacji. Czy jest sens czekać? Może warto chwycić tę chwilę, która właśnie mija i spróbować coś z tym zrobić. Zmierzyć się ze sobą, z innymi. Nikt nie jest w stanie zrobić tego za mnie. To moje życie i nikt nie przeżyje go za mnie.

Czego ja chcę? – odwieczne pytanie, które sobie zadaję. No czego? Nasuwa mi się jedna odpowiedź. Chcę SZCZĘŚCIA. Chcę być szczęśliwa.

Czy to tak wiele?
Widocznie TAK, bo upłynęło dość sporo czasu, bym mogła być w pełni szczęśliwa. Patrzę dziś na siebie z perspektywy mijającego czasu. Kiedyś zakompleksioną dziewczynę, która bardzo pragnęła czegoś dla siebie, ale nie potrafiła, nie umiała tego zrobić. Potrzebowała sporo czasu, by zrozumieć, że życie jest jedno, że jeśli czegoś nie zrobi DZIŚ, to kiedyś będzie za późno. Lepiej żałować rzeczy, które się zrobiło, niż rzeczy których się nie zrobiło. Zatem pokonałam największego „demona” SIEBIE. Latami sama siebie ograniczałam, wyznaczając granice możliwości, które jak się okazało, można przesuwać i przesuwać. Porównuję to do nowego rekordu życiowego w sporcie. Nie ma górnej granicy.

Mam jedno życie, określone czasem, który mi pozostał. Chcę żyć w zdrowiu, które da mi spokój i siłę na to by dźwigać „syf” tego świata. Chcę oddać się sensownej pracy, która będzie służyła innym, a jednocześnie pozwoli mi się realizować i spełniać. Chcę niezależności finansowej, która da mi poczucie bezpieczeństwa, pozwoli zaspokoić swoje podstawowe potrzeby życiowe. Chcę miłości, bo chcę kochać i być kochana. Chcę ŻYĆ, bo wierzę w sens tego życia, bycia tu i teraz w miejscu, w którym obecnie się znajduję. Wierzę, że kiedyś z tego zostanę rozliczona, dlatego to jest kierunek za którym podążam. Biorę na siebie odpowiedzialność za swoje życie, dlatego upadam i wstaję.
Masz w sobie MOC
Popularność: 7    Powrót

Komentarze

Odpowiedź
Tytul
Imię/Nick

Załóż konto za darmo

Coach Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryCoach.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom