Posłaniec, któremu się oberwało czyli pierwsze odczarowanie coachingu

2020-11-01 15:29:19

Piotr Przybysz
Prolog

Coraz więcej jest ‘post’. Postapokaliptyczne, posmodernistyczne, postmotywacyjne może być także. Ustrojów i historii uczymy się na nowo, choć wszystko podobno już było. I jeszcze ten cały bzdura i bieda coaching, na co to komu. Chcąc lub nie chcąc ale żyjemy w filtrach social mediów, co chwilę zmieniając już nie maski ról społecznych, lecz hasztagi. Nasze koło życia kręci się wokół stylu życia jakby nie naszego, nie tu i teraz, lecz według porad influencerów i blogerów. Politycy stracili swój mandat na zaufanie społeczne, a telewizje śniadaniowe nie zapraszają nisz, lecz produkty, które pretendują do miana bycia autorytetami. A przecież mamy kulturę niszową, marginalną, z tematami trudnymi. Unikając jej, niejako utracono z nią kontakt i zdolność do weryfikacji informacji. Utraciliśmy w pewnym sensie również własną tożsamość. Czyli jednak ‘apokalipsa’, tylko czy post. Przeszliśmy z panoptykonu na synoptykon i jest nam z tym dobrze, chcemy być kuszeni, choć tak naprawdę jako liczni się nie liczymy. Tylko ci nieliczni mogą być na piedestale, o którym cała reszta już nawet nie marzy, bo uwierzyli, iż to tylko gra, którą chcą naśladować, skoro nielicznym może być każdy z licznych, tylko w odpowiednio przygotowanym procesie selekcji.

Hasztag jak wirus. Zaczyna się niewinnie, praca zdalna – oferta jak zarządzać zespołami zdalnie – i w efekcie mamy specjalistów od wszystkiego. Kliknij, zobacz, darmowy, online, oferta, webinar, tylko dziś, zapisz się! Ponownie, po raz kolejny. Co ma to wspólnego z coachingiem? W zasadzie nic, oprócz tego, iż problem ten dotyczy także właśnie branży coachingowej. Czyli ma wspólnego - ‘wszystko’. Bo jak zarobić, żeby się nie narobić? Medycyna już dawno wygrała z szarlatanerią, a w branży usług rozwojowych nadal mamy dwunasty wiek.

Pandemia pseudocoachingu

W tej apokalipsie praca z drugim człowiekiem, powinna odbywać się tylko i wyłącznie dzięki kompetencjom, które w dużej mierze nabywa się dzięki doświadcze(a)niu w pracy z ludźmi i konfrontowaniu zdobytej wiedzy w praktyce. Coaching online, life coaching, stylu życia, chrześcijański, kryzysowy, coaching dla nauczycieli, coaching skóry, gra coachingowa, coaching, coaching, coaching … co to w ogóle znaczy. Ten angielski termin tłumaczymy na język polski jako ,,trener", jednak w nomenklaturze zarządzania, coach oznacza trenera szczególnego rodzaju. Coach jest trenerem wspierającym. W tym znaczeniu słowo to nie ma ścisłego odpowiednika w języku polskim. Ponieważ terminu trener używamy również względem stosunku do konkretnej grupy zawodowej zajmującej się prowadzeniem szkoleń i warsztatów. Termin „coach” powinien być także profesjonalnym określeniem szczególnej funkcji czy roli, z własną tożsamością, genezą powstania i zestawem narzędzi. Coach nie jest jednak zawodem, a co za tym idzie nie podlega regulacjom na rynku pracy. Biorąc jednak poprawkę na dość zacofane formy wsparcia takich jednostek w rynek pracy w ogóle (np. urzędy pracy, odpowiednia polityka społeczna), to coaching musi bronić się sam. I robi to, chociażby przez działalność takich instytucji jak Regionalne Izby coachingu, międzynarodowe stowarzyszenie coachów ICF tj. International Coach Federation, które dostarczają kursów i treningu z taką wiedzą, która gwarantuje bezpieczny i przede wszystkim etyczny coaching. Kompetencje coacha ICF stanowią taki wyróżnik na rynku coachingowym, który oprócz tego, że doskonale promuje ideę coachingu, to jednocześnie solidnie odgradza się od innych ‘cheerleaderek’ motywacyjnych. Bo paradoksalnie, coaching nie zajmuje się motywacją, wbrew powszechnej opinii. Coaching to metoda pracy na celach. Definicja coachingu mówi o tym, iż jest on właśnie metodą psychologii rozwoju osobistego i zawodowego człowieka, osadzoną w dziedzinie nauk społecznych, opartej na partnerskiej relacji między coachem a klientem, której zadaniem jest wsparcie w realizacji wybranego przez klienta celu. Coaching ma formę niedyrektywną, czyli nie jest na przykład doradztwem, które jest bardziej dyrektywną formą wspierania. Jeśli więc w ofercie usług rozwojowych widzimy opis: „coaching jest w pełni profesjonalnym doradztwem”, to znaczy, że ten ktoś kłamie lub po prostu nie zna tematu. Jest to zwykłe naciągactwo, rodem z pokazów w TV markecie. Zamiast profesjonalnej i jakościowej usługi, otrzymujemy w zamian bubel i mniej pieniędzy na koncie. Nie można mylić bowiem pojęć, które wzajemnie się wykluczają. Taki preceder jest po prostu nieetyczny. Niestety w tym akurat przypadku biznes to jedno, a etyka to coś zupełnie innego.

Zostanę coachę

Czy można się samemu nauczyć się coachingu np. online? Moim zdaniem nie można. W ten sposób poznasz tylko teorię, jednak nie nauczysz się pracy z klientem. Może to być jednak dobry początek. Jeśli szukasz, znaczy, że raczej znajdziesz, a jeśli nie, to kolejnym razem będziesz wiedzieć i tak więcej. Natomiast jeśli szukam kursu, a w jego opisie czytam, iż po jego zakończeniu będę w stanie prowadzić praktykę coacha, stawiać diagnozę, doradzać i inne temu podobne, to ja takim praktykom mówię stanowczo nie. Coach ICF, który przygotowuje się do zawodu i realizuje ścieżkę np. poprzez kurs akredytowany przez ICF, zdecydowanie wie i potrafi więcej, z naciskiem na potrafi. Nie znaczy to, że wie wszystko, coach nie pełni roli eksperta – nie musi znać się na działalności klienta. Coachuje zawsze klienta czyli kogoś! Ta drobna różnica, z pogranicza poprawnego używania i rozumienia języka polskiego. To poniekąd może być pierwszy krok klienta do weryfikacji usług rozwojowych. To jest ten moment, w którym klient może drążyć temat dalej, zgooglować go, poszukać opinii, filmów, rekomendacji. Owszem, prowadząc działalność jako coach, chcemy wyróżnić się na rynku również nazwą zawierającą ‘coaching …’ trafić do naszej grupy docelowej. A ja mówię, nie ma lepszego sposobu na wyróżnienie się niż jakość dostarczanych usług. Stereotypowo rzecz ujmując – w Polsce wysoka jakość świadczonych usług’ równa się ‘jakoś to będzie’. W zasadzie to nie stereotyp, tylko doświadczenie. Pomysł na artykuł wziął się stąd, iż chciałbym zaszczepić w społeczeństwie przekonanie o coachingu, jako formy wspierania w pełni profesjonalnego. Chciałbym, by traktowano go na równi z innymi profesjami, jak psychoterapeuci czy lekarze.

Jakoś to będzie

Trzeba wyrażać szacunek, nie oceniać z góry. Nie zgadzam się jednak na to, że coachingiem zajmują się ludzie bez odpowiedniego przygotowania, zarówno merytorycznego jak i odpowiedniej praktyki. Sęk w tym, iż my to po prostu tolerujemy – ‘jakoś to będzie’, prawda? Dlatego, jak chcę poczuć się lepiej, to zabieram swoje niezrealizowane cele i frustracje do niedouczonych i samozwańczych, pazernych, czepijących się nierzadko coachingu, zaklinaczy rzeczywistości guru. Zapłaciłem 500 zł za kilkugodzinne spotkanie, na którym tylko zajmuję miejsce, dużo się śmieję (dobry znak to przecież) i czasami przytakuję, a nawet się całkowicie zgadzam – magia. Potem przychodzę do domu, wszędzie dostrzegam ‘wirujący’ sens życia. W nocy następuje reset ustawień, a rano budzę się z moralnym kacem, bo muszę iść do szkoły, pracy, której nie lubię, nieasertywnie ulegać i godzić się na rzeczy, których nie chcę, itd. Ostatecznie takie praktyki powodują jeszcze większą aklimatyzację we własnej strefie komfortu, dokładania sobie gałęzi, wijąc przytulne gniazdko własnego wycofania. Ale czy ta wizyta na Sali wykładowej spowodowała, że ja coś autentycznie zmieniam? Zastanówmy się, jaki realny wpływ ma jedna osoba na zmianę nawyku 300 osób na sali wykładowej? Człowiek pozostaje z własną frustracją, irytacją na kolejne tego typu hasła, zaczyna dostrzegać, że ten wirujący sens, gdzieś się ulatnia, a on zostaje sam z problemem, któremu już przypisał odpowiednie #. To jest moment w którym można zwątpić w siebie samego, utracić pewność siebie i świadomość, iż jesteśmy w stanie sobie z problemem poradzić. Chęci były na początku, podczas własnych poszukiwań, zostały jednak zutylizowane wraz z pieniędzmi na szkolenie. Nie została nawiązana żadna relacja, a w coachingu relacja to przymierze, gdzie role są ściśle określone i nie rozmywają się w powietrzu. Fakt, że uczestnicy takich masowych spotkań, nie są tam po to by nawiązywać relację, oczekują tego co było na ulotce lub tego co zarekomendowali im znajomi. Dlaczego zatem otrzymują tymczasowe i ulotne propozycje rozwiązań? Tymczasem coach ICF dba o proces rozwojowy klienta, podczas gdy klient odpowiedzialny jest za realizację swoich zamierzeń. Branie odpowiedzialności za siebie jest taką kategorią, która szwankuje już od dzieciństwa. Poniekąd z tego powodu nie realizujemy siebie, tylko marzenia innych, rodziców, przyjaciół, co Pratchett nazwał „największą tragedią tego świata. „Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć”.
Istotne problemy naszego życia nie mogą być rozwiązywane na tym samym poziomie myślenia, na jakim byliśmy, kiedy je tworzyliśmy – A. Einstein
Nieświadomość posiadanych ale i pożądanych na rynku kompetencji, prowadzi do dewastacji profesji coachingu. Na początek wystarczy instagram, strona internetowa, kilka dobrych zdjęć i treści przeczące podstawowym założeniom zawodu. Następnie pójście w rynek i szerzenie wątpliwej wiedzy. Stąd taka jednoznaczna ocena rynku coachingowego. Najprościej wystarczyłoby wskazać palcem w kierunku konkretnego przykładu z rynku. Masz pełne prawo do tego, by Twój przyszły coach był w pełni transparentny. Jako coach ICF zachęcam jednak potencjalnego klienta do kompleksowego wyszukiwania informacji, czasami do negowania, nie ma w tym nic złego, jeśli zależy Tobie by faktycznie sięgnąć po profesjonale wsparcie, to z pewnością wyjdziesz ze strefy komfortu i dostrzeżesz w jakim stymulującym środowisku funkcjonujesz. W swojej strefie masz wszystko czego potrzebujesz oprócz jednej rzeczy – nie masz miejsca na wykorzystanie swojej wiedzy, zasobów i potencjału. Zastanów się: ludzie nie mogą zmienić jednego nawyku przez całe życie, a są mamieni możliwością wypracowania 30 przez miesiąc. Mówi się, że reklama dźwignią handlu. Ale jedna rzecz to oferta, a inną kwestią to jej realizacja. Jeśli te dwa obszary nie współpracują, gwarantowane jest rozczarowanie usługą, podobnie zresztą jak w przypadku etyki biznesu. Z pomocą jednak może przyjść dobrze ustalony kontrakt. I do tego najczęściej służy sesja kontraktująca. Ważne jest by kontrakt był ustalany wspólnie, czyli obie strony muszą się na niego zgodzić. Relacja coachingowa musi być dobrowolna. Nie znaczy to, że nie możemy dawać propozycji, inicjatywa jest bardzo potrzebna. Dodatkowo oprócz ustalonych w kontrakcie mierników i rezultatów co do efektywności procesu, wyznacznikiem tego czy cel i kontrakt całego procesu coachingowego są poprawnie omówione i przyjęte, jest nieustanna ich konfrontacja z tym co mówi klient podczas sesji. Bez oceny, z szacunkiem i wiarą w klienta.

Uciekł mi autobus

W zasadzie to nawet nie sama praca podczas sesji coachingowych daje największe efekty. Istotne jest co dzieje się pomiędzy nimi, to w tym czasie człowiek konfrontuje się z otaczającą go rzeczywistością, bada, szuka i doświadcza. I w odróżnieniu od spotkań motywacyjnych i coachów bez odpowiednich kompetencji, klient w tym czasie coś realizuje, a jeśli nic nie zrobi, to coach ICF i tak go o to zapyta, jednak ponownie – bez oceny, z szacunkiem, z konkretnym zestawem pytań i narzędzi z cyklu ‘co się stało’. Bowiem może się okazać, że wcale klient nie chce pracować nad celem wcześniej sprecyzowanym, a postawił go przed sobą, gdyż wiedział, że będzie go sabotował. Zagmatwane? W zasadzie proste, zwłaszcza w kontekście kontraktowania. Powiedzmy, że umawiasz się na sesję coachingową na godzinę 12:00. Spóźniasz się 20 minut. Coach ICF Cię wita i po chwili dopytuje co się stało, że nie dotrzymałeś kontraktu co do umówionej godziny spotkania? Wpadasz w osłupienie, buntujesz się i zaczynasz dyskutować czy potulnie siadasz bez słowa na krześle? Co jest powodem Twojego buntu? Weźmiesz za siebie odpowiedzialność czy wybierzesz winę? Z poczuciem winy nie udajemy się do coacha ICF, ale po wzięciu odpowiedzialności za siebie już tak. Sęk w tym, że obecnym problemem jest dotrzymywanie obietnic w ogóle, dlatego chyba łatwiej dogadzają nam inne formy wsparcia i głaskania po głowie. Należy zaznaczyć również, że coach ICF w ramach posiadanych kompetencji i przestrzegania zasad kodeksu etycznego ICF, potrafi odróżnić klienta, który może wymagać innej niż coaching formy pomocy. To bardzo ważne w tej profesji. Etyka nie pozwala coachom ICF na prowadzenie klienta dalej w proces, jeśli jego zachowanie mocno przypomina stan depresyjny. Coach nie leczy, tym zajmują się inni specjaliści. Coach jednak ma wystarczającą wiedzę psychologiczną na temat ludzkiego zachowania, odbył liczne sesje z klientami, jak i w trakcie studiów, tym samym posiada zdolność oceny sytuacji, w której ma do czynienia z klientem, który wymaga pomocy np. lekarza. W procesie coachingowym dzieją się rzeczy ważne, piękne ale i trudne.


Post-klasyfikacja

Klient może się wytłumaczyć z naruszenia kontraktu, coach ICF nie będzie go oceniał, jednak ma wręcz obowiązek zapytania o spóźnienie, bez oceny, z szacunkiem, z wiarą iż klient podda się refleksji. Celem bowiem takiego zapytania coacha nie jest wzbudzanie poczucia winy, lecz danie klientowi możliwości usłyszenia tego co go doprowadziło do takiej sytuacji. Tu byłoby dobre miejsce na wzmiankę o postępie technologicznym i ‘zabieraczach czasu’, jednak o tym w następnych artykułach. Stronię od zgrabnych haseł i fikuśnych sloganów, jednak pozwolę sobie na wykorzystanie takiego hasła ten jeden raz. Wymówki, to one nam dokuczają, tylko ich szczerze przed sobą nie potrafimy zobaczyć. Taki rodzaj samoświadomości to umiejętność bycia obiektem swojej własnej uwagi. W sesji coachingowej jest więc surowcowe tu i teraz, z których pokładów i złoży, budujemy pomost do przyszłości. Nie da się tego zrobić z poczuciem winy, rezerwą zasobów czy lękiem, bo to domena psychoterapii, a nie coachingu.

Coaching a inne dyscypliny

Co w takim razie charakteryzuje dobrego coacha? Najlepiej opisane kompetencje jakie powinien posiadać dobry coach, są sprecyzowane przez ICF. To lista 11 kompetencji, które z pozoru mogą wydawać się oczywiste. To jednak faktycznie pozory. Kluczowe kompetencje coacha ICF to grupa szczególnych kompetencji coachingowych do pracy z klientem, w myśl których coach ICF zna ich dokładne przeznaczenie, rozumie i potrafi budować własną postawę coachingową. Coachowie już od pierwszego poziomu akredytacji są bardziej świadomi zarówno swojej wiedzy i umiejętności, kierunku ich rozwoju a także tego na czym polega zawód coacha i różnic między coachingiem, a terapią, mentoringiem, consultingiem i treningiem. Kompetencja coacha ICF to 4 grupy zdolności w obszarze kontraktowania, współtworzenia relacji, efektywnego komunikowania, wsparcia procesu uczenia się i realizacji celów. Ze względu na ich obszerność, nie będą one tutaj przedstawione, zachęcam jednak zainteresowanych do odpowiednich zasobów stron ICF. Dodatkowo chcę jednak zaznaczyć, iż każdy coach ICF dbający o swój własny rozwój, korzysta z tzw. superwizji. Współpraca z takim supervisorem ma na celu doskonalenie jego umiejętności, analizę przepracowanych przypadków, które dalej mają prowadzić go do lepszej pracy z klientem. Superwizja nie analizuje przypadków całościowo. Ta szczególna relacja coacha ICF z supervisorem oparta jest o zasadę, iż klient ma być traktowany profesjonalnie (kodeks etyczny ICF). Każdy przypadek jest zatem indywidualny i nie powinien być jednostką do budowania jakichkolwiek podziałów, np. typologii klientów w coachingu lub reklamy dla własnej działalności. Reklamą coacha jest jakość świadczonych usług, jego profesjonalizm gdzie nawet narzędzia są jedynie dodatkiem. Z coachingiem jak z bestsellerem – może być najliczniej sprzedawaną pozycją na rynku, jednocześnie będąc pozbawionym wartości literackiej. Usług coachingowych można doświadczyć także na różnych wydarzeniach branżowych lub poprzez wyszukiwanie, świadome wyszukiwanie. Często w ramach promocji, ale także by szerzyć samą ideę rozwoju, coachowie oferują tzw. sesję zero i jest to najczęściej coaching bezpłatny. Coaching za darmo lub na zasadzie barteru, często oferują studenci lub uczestnicy kursów akredytacyjnych. W ten sposób szlifują swoje umiejętności coachingowe, jednocześnie szerzą postawę odpowiedzialności za siebie na rynku usług rozwojowych i edukacyjnych. Klient ma okazję do doświadczania nowego.

Dostrzegaj człowieka w człowieku

Pracę ‘dobrych coachów’ możesz doświadczyć w codziennym życiu. To ludzie dookoła Ciebie, którzy posiadają wysoki poziom inteligencji emocjonalnej, przy jednoczesnym zachowaniu prostolinijności. Są bardzo spójni i uporządkowani wewnętrznie. To może być szef, którego nie do końca lubisz, ale go szanujesz, nie macie konfliktów, za to macie wspólne zadania i cele. Jest wymagający, jednak wszystkich traktuje tak samo sprawiedliwie. Ale czy jeśli nie lubi tego co ty, to znaczy, że nie może być partnerem w konstruktywnej rozmowie? Jak już nie łączy Was ten sam hasztag, to nie może Cię wspierać? Zminimalizowaliśmy, a nawet więcej, wydaje się, że wypaczyliśmy z użycia sprawdzone metody i cechy do przezwyciężania trudności do realizacji wyzwań.

Słucham więc rozumiem

Na przykład umiejętność słuchania i rozumienia innych, obejmująca wszystkie zachowania, które komunikują, że słuchamy naszego klienta, włącznie z zachowaniami niewerbalnymi, np. utrzymywanie kontaktu wzrokowego, po prostu nie robienie niczego, co przeszkadza innym. Innymi słowy werbalnie i niewerbalnie przekonujemy drugą osobę, że jej słuchamy, co z kolei umacnia transparentność i spójność w procesie komunikacji. Drugim aspektem tej umiejętności u coacha jest słuchanie również po to, by zrozumieć. W praktyce oznacza to, iż słuchamy wypowiedzi drugiej osoby bez oceniania – wartościowania, podejmowania za nią (o zgrozo!) decyzji, a nawet doradzania czy używania logicznych rozwiązań, gdy ktoś potrzebuje wsparcia emocjonalnego, itp. Jest to umiejętność koncentrowania się na tym, co osoba mówi i stara się odkryć.

Inicjowanie postawy wsparcia i zachęty

Bardzo łatwo można stworzyć bariery dla swobodnego rozwoju wzajemnej relacji coachingowej, jeśli zbyt szybko będziemy konfrontować klienta z obranym przez niego celem coachingowym. Lub po prostu w zwykłej rozmowie, przekażemy drugiej stronie bez żadnych argumentów, że nie zgadzamy się z czymś i mamy inne zdanie. Z komunikacji na co dzień wypowiedzi w postaci równoważników zdań oznaczających wsparcie np. „tak, to jasne”, „rozumiem”, „hmm”, „oczywiście” są przydatne, jednak wspieranie może też przybrać formę krótkich zdań wyrażających współodczuwanie z rozmówcą, np. „rozumiem, też się wtedy tak czułaś, „miałam podobne doświadczenia”. W coachingu wymienione zwroty nie zawsze mają racji bytu. Owszem usłyszeć można oznaki zrozumienia, jednak nigdy nie będą to zwroty, które będą dla klienta furtką, by uciec. Coach ICF będzie konfrontował reakcję klienta z jego celem i drogą jaką przeszedł do danego momentu. W relacji coachingowej nie zawsze jest łatwo, jednak szczególny charakter tej relacji ma chronić przed takimi sytuacjami. Jeśli klient jest w procesie, dzieją się rzeczy ważne i wielkie. Okazywanie wsparcia stymuluje drugą osobę do kontynuacji i rozszerzenia tego, o czym mówi. Pomaga w zbieraniu i porządkowaniu informacji. Jeśli nie jest tylko dźwiękiem paralingwistycznym typu ‘uhmm’, pozwala uniknąć przeszkadzania, niezrozumienia, przerywania czy też po prostu zbyt szybkiego oceniania wypowiedzi drugiej osoby. Choć wydaje się, iż nazywanie emocji równię pełni rolę szczególną.

Po drugiej stronie lustra

To tak zwane odzwierciedlanie oznacza przedstawianie własnymi słowami tego, co zostało powiedziane (parafrazowanie treści) i nazwanie uczuć, które towarzyszą osobie w trakcie jej wypowiedzi (klasyfikowanie emocji). Takie wypowiedzi komunikują zrozumienie dla klienta i zachęcają do dalszej wypowiedzi. Odzwierciedlanie polega również na dopasowywaniu się do partnera w rozmowie, jeśli chodzi o jego mowę ciała (pozycję, gesty), sposób mówienia, nastrój (zadowolenie, refleksyjność, entuzjazm, smutek). Jej znaczenie dla coachingu jest szczególne z dwóch powodów: aby móc odzwierciedlać, musimy słuchać bez przerywania – człowiek jest całością, miarą wszechrzeczy; inną wartością jaką przynosi odzwierciedlanie, jest zdobywanie większej ilości informacji, nawet jeśli odzwierciedlenie nie było zbyt dokładne; wówczas klient powie, że nie to chciał przekazać i wyjaśni jeszcze raz o co mu chodziło. Jeśli klient nie odpowiada na pytanie werbalnie, to mówi ciszą i ciałem. I w coachingu ma to takie samo znaczenie, jak to co zostało wypowiedziane. Czysta, partnerska relacja oparta na wzajemnym szacunku.

Szacunkowo proste

Szacunek jest taką jakością, którą należy tworzyć podczas całej rozmowy. Okazywanie szacunku działa w swoistym sprzężeniu zwrotnym z innymi umiejętnościami. Jeśli szanujemy drugą osobę będzie nam łatwiej stosować zachowania, w których przejawia się okazywanie szacunku: słuchanie i rozumienie, odzwierciedlanie, wspieranie. I na odwrót – stosowanie tych zachowań pozwala okazywać szacunek. Wszystkie te zachowania wspierają swobodną wymianę opinii i informacji. A mówią, że perpetuum mobile nie istnieje.

Elastyna kontratakuje czyli taniec z klientem

W trakcie tradycyjnej rozmowy może się jednak wydarzyć wiele rzeczy, które będą przeszkadzać w dojściu do konkluzji. Może to być wybuch negatywnych uczuć u klienta, brak reakcji i aktywności z jego strony. Można się także „zafiksować” - roztrząsać cały czas jeden problem. Inną trudnością może być zaskoczenie tematem rozmowy i potrzeba czasu na przygotowanie się do niego. Elastyczność w procesie coachingowym polega na koncentrowaniu się na tym, co aktualnie dzieje się w trakcie rozmowy i umiejętności niezwłocznego radzenia sobie z zaistniałą sytuacją. Może to oznaczać na przykład zadanie pytania: Jaki związek ma Twoja reakcja z celem? Dzięki takiej postawie coachujemy klienta, a nie jego problem, działamy w strefie wpływu. Można też być elastycznym jak urzędnik: zaproponować inny termin spotkania, zrobić przerwę, by dać czas na zebranie myśli, podejście do problemu z innej strony itp. Z tym, że w relacji coacha i klienta zrobienie przerwy raczej nie powinno mieć miejsca. Klient po pierwsze płaci za usługę, która trwa przez ustalony okres czasu. W pozostałym jednak czasie, można zaproponować pracę nad innym zagadnieniem klienta. Ten czas jest dla Niego. Procesu nie należy przerywać, chyba, że klient sam go przerwie. Można także sobie pomilczeć przez czas przeznaczony na sesję coachingową, ona też coś znaczy. Znaczy wymownie. Przerwanie procesu klientowi jest jak zabranie znaku META, gdy on już do niej dobiega.

Funkcja = sumuj poziomo

Dlatego też dodatkową odpowiedzialnością coacha jako strażnika procesu, jest umiejętność zatrzymania się w trakcie rozmowy i doprowadzenie do sytuacji, w której dokonuje się podsumowania tego, co zostało do tej pory powiedziane. Podsumowanie pomaga zarówno obu stronom zebrać najważniejsze fakty i potwierdzić jednakowe rozumienie sytuacji. Sprzężenie zwrotne od razu ‘zareaguje i przekaże’ drugiej osobie, że coach faktycznie jej słucha i jest zainteresowany tematem.

Proszę nie regulować odbiorników …

Obserwując w ostatnich latach kondycję coachingu, dochodzę do wniosku, iż gdzieś nastąpił strzał w kolano. Z jednej strony poprzez zbyt euforyczne zainteresowanie technologią jako całość. Z drugiej strony poprzez brak docenienia chociażby na rynku pracy, edukacji humanistycznej. Stąd pojawienie się naturalnego tworu jakim jest coaching, który powstał przy próbie zdefiniowania na nowo roli kierowniczej i zarządzania zasobami ludzkimi. Tym samym na drodze przemian społeczno-gospodarczych, przy jednoczesnym wpływie doradztwa oraz psychologii sportu, została odkryta nowa potrzeba, człowieka motywującego i wspierającego, dbającego o rozwój potencjału i talentów. Podejście „industrialne” już się nie sprawdzało. I może dlatego paradoksalnie dzisiaj poszukujemy na nowo takiego posłańca, w którym tylko kij i tylko marchewka nie działają. Może ta tęsknota zaczęła się właśnie od telefonów komórkowych i dopiero post-współcześnie zaczynamy dostrzegać inną niż dotychczas perspektywę: że SMS, to taka krótka wiadomość, która była protoplastą social media i tym samym zaniku kultury rozmowy. I musiał powstać taki oto coaching, by z innej perspektywy, dostrzec zasoby efektywnej komunikacji i szacunku dla drugiej osoby. Z wynalazkami to chyba zawsze tak było, że jak powstało w umyśle jednego, to w umyśle drugiego było już wykorzystywane do zupełnie czegoś innego.

Epilog:
Klient: coaching, hmmm, czy warto?
Coach: czego Tobie potrzeba byś stwierdził, że warto lub nie?




Piotr Przybysz
Akredytowany Coach ICF, Trener, Doradca Zawodowy, Kulturoznawca
www.gabinetosobowosci.pl

Literatura
Z. Bauman - Globalizacja
J. Strelau Psychologia – przewodnik akademicki
J. Rogers – Coaching
A. Zamełka - Wczesna historia coachingu: poszukiwanie definicji i interferencji idei
M. Csikszentmihalyi – Przepływ: psychologia otymalnego doświadczenia
Popularność: 10    Powrót

Komentarze

Odpowiedź
Tytul
Imię/Nick

Załóż konto za darmo

Coach Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryCoach.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom