Korporacja - fakty i mity

2016-10-04 14:10:51

Darek Koseski
W rozmaitych rankingach najbardziej pożądanych pracodawców figurują niemal same korporacje. Jednocześnie rozmawiając ze znajomymi oraz pracując z moimi klientami często spotykam się z bardzo negatywnymi opiniami o świecie korpo, że procedury, że systemy, że kultura organizacyjna. To wszystko budzi strach u wielu. Co ciekawe często fachowcami od korporacji są osoby, które nie przepracowały w nich ani jednego dnia. Jaka jest więc rzeczywistość? Skąd tak skrajne opinie? Co radzić ludziom, którzy czują się wypaleni i którzy z wypiekami na twarzach opowiadają o przeczytanych historiach „odszedłem z korporacji i...”?

W sieci można przeczytać wiele tekstów z cyklu odszedłem z korporacji i otworzyłem restaurację, zająłem się doradztwem biznesowym, prowadzę własny biznes, etc. Za każdym razem zastanawiam się wtedy jak te historie wyglądają po pewnym czasie. Na ile Ci ludzie sami zrezygnowali, a na ile zostali zwyczajnie zwolnieni i starają się sobie z tym jakoś poradzić? Jak wyglądają ich biznesy po roku, dwóch czy pięciu latach? Czy myślą, że podjęli dobrą decyzję z perspektywy czasu? Ile z tych osób, które z hukiem odeszły, wróciło potem z podkulonym ogonem?

Pamiętaj, że bez względu co myślisz, korporacje były, są i będą. To właśnie one decydują jak żyjesz obecnie i jak będziesz żyć w przyszłości. Spójrz na otaczający Cię świat, na samochód którym jeździsz, na smartfon, którym komunikujesz się na co dzień, na sklepy, w których dokonujesz zakupów. Kto je tworzy? Kto je produkuje? Czy jesteś w stanie z tego zrezygnować?

Wg mnie korporacja jest wyższą formą rozwoju każdej firmy. Ostatnio po sieci krążył obrazek przedstawiający słynne garaże firm Amazon, Apple, Disney, Google, Harley i Mattel. Założyciele tych firm rozpoczynali swój biznes, tnąc koszty, reinwestując zarobione pieniądze w rozwój. Po pewnym czasie biznes tak dobrze szedł, że stać ich było na zdecydowanie więcej. Właściciele dokonywali ekspansji w nowych miastach i w nowych krajach, tworząc firmy o zasięgu międzynarodowym, czyli korporacje. Czy nie tak powinien wyglądać rozwój?

Dwadzieścia dwa ostatnich lat przepracowałem w topowych korporacjach IT. Moja kariera rozwijała się od magazyniera, przepraszam Stock Inventory Specialist, do pozycji V-ce Prezesa i tu znowu przepraszam - ITB Vice President. Kilka miesięcy temu moja przygoda z „wielkim” światem skończyła się. Trochę świadomie, trochę nieświadomie… To jest tak, że jeśli czegoś pragniesz, to samo do Ciebie przyjdzie w najlepszym możliwym czasie.

Teraz, z pewnego dystansu, z miejsca, w którym kurz opadł i emocje nie są już tak rozgrzane jak na początku, jestem w stanie ocenić obiektywnie co mi się podoba w korporacjach, za co je cenię, a co krępuje gardło niczym przykusa koszula.

Na pewno korporacje są dość dobrymi pracodawcami. Dostajesz przecież pewną pensję uzgodnionego dnia miesiąca i nie musisz martwić się o wypłacalność kontrahenta. Na wielu stanowiskach otrzymasz w pakiecie samochód, smartfona, dostęp do prywatnej służby zdrowia, ubezpieczenie na życie, karnety na siłownię czy basen, etc. Masz prawo do urlopu, uczestniczysz w dużych projektach, dużych sprzedażach, realizujesz kampanie marketingowe prowadzone z rozmachem. Rozwijasz się, bierzesz udział w zagranicznych szkoleniach, spotykasz ciekawych ludzi, od których możesz dużo się nauczyć.

Praca w znanej korporacji to także prestiż, szczególnie dla młodych ludzi. Pracownik takich marek jak Google, Coca-Cola, IBM, Microsoft czy Unilever czuje się z tego dumny. Rozpoznawalne logo na wizytówce otwiera także drzwi u dużych klientów na zasadzie liderzy obracają się wśród liderów.

Często mówi się, że ludzie w korporacjach pracują do późnych godzin wieczornych czy nocnych. Na szczęście staję się to już mitem. Kiedy zacząłem pracę w Hewlett Packard w 1994 roku, faktycznie bardzo dużo pracowaliśmy. Rezygnowałem często ze swojego prywatnego czasu, przychodziłem do pracy w soboty i niedziele. Odbywało się to kosztem wolnego czasu, spędzania czasu z rodziną i przyjaciółmi, rezygnowania z moich pasji.
Na szczęście teraz to się zmienia. Rośnie samoświadomość pracowników, mało kto traktuje pracę jako cel sam w sobie. Pracodawcy zrozumieli zaś, że wypoczęty pracownik ma zdecydowanie wyższą motywację, jest bardziej efektywny w swoich obowiązkach.

Z drugiej strony korporacje to także procesy i procedury. Reguły działania firm muszą mieć charakter ustandaryzowany. I to niezależnie czy mówimy o branży IT, farmaceutycznej, przemysłowej, czy bankowej. Każdy z oddziałów nie może funkcjonować niezależnie, inaczej nie sposób byłoby go kontrolować. Dlatego istotne są podobieństwa w raportowaniu wskaźników finansowych, uwspólnia się działania marketingowe, tworzy się podobne struktury organizacyjne. Zdecydowanie ogranicza to pracowników, ale dla właścicieli czy zarządów jest to konieczność.

Ważne abyś pamiętał, że każdy z pracowników jest istotny z punktu widzenia osiągania planów strategicznych firmy, ale wszyscy są jednocześnie w pełni wymienialni. Jeśli zwolnisz kogoś lub ktoś inny sam odejdzie z firmy na własną prośbę, korporacja nie rozpadnie się. Gdy trzeba zredukować zatrudnienie albo wyniki danego pracownika są niedostateczne, nie ma sentymentów. Jeśli korporacji nie opłaca się kogoś zatrudniać, taka osoba po prostu zostaje zwolniona. Ważny jest jednak styl rozstania. Szczerze to nie wierzę w zasady korporacyjne w tym zakresie. Z każdym pracownikiem warto więc szczerze porozmawiać, zadbać o odpowiedni moment i okoliczności. Zwalnianie typu masz 15 minut na spakowanie się, zdaj od razu telefon i komputer, odprowadzenie przez ochronę do drzwi jest poniżej dopuszczalnych standardów. Niestety jest to nadal częsta praktyka, czego byłem niestety świadkiem i przeżyłem w jakimś zakresie na własnej skórze. Apeluję więc do szefów i przedstawicieli działów HR, szkólcie się w tym zakresie. Przecież były pracownik to także reklama lub antyreklama firmy.

Wiele osób nie radzi sobie z pracą w korporacjach. Duży problem z adaptacją mają osoby pozbawione umiejętności współpracy z innymi, pewnego rodzaju inteligencji emocjonalnej i empatii. Charaktery samotnicze z przerośniętym ego nie przetrwają. Nie radzą sobie też jednostki, które nie są w stanie zmieścić się w ramach wyznaczanych przez firmę.

Pamiętaj, że niezwykle istotne są relacje personalne o charakterze politycznym. W moim przypadku pozostawiłem mój Pion z najwyższym wzrostem wśród wszystkich innych działów w ostatnich 2 latach i jednocześnie najbardziej dochodowym z najwyższym współczynnikiem zadowolenia klientów w całej firmie. I co? Sam wynik nie zawsze Cię obroni. Ważny jest Twój wewnętrzny PR, budowanie marki własnej, polityka, sojusze. Znam wiele przykładów handlowców, którzy pozostawali w strukturach opowiadając o mitycznych projektach, karmili korporację niestworzonymi historiami. Na szczęście znam też prawdziwych liderów, którzy pomijają względy polityczne na rzecz odpowiedzialnego przywództwa. Dlatego każdy, nie tylko handlowiec, pracownik infolinii czy marketingowiec, ale również prezesi i dyrektorzy wyższego szczebla powinni uczęszczać na szkolenia i rozwijać nieustannie swój warsztat. Wielu menedżerów uważa bowiem, że skoro dotarli na szczyt korporacyjnej drabiny wiedzą wszystko lepiej i trudno im będzie znaleźć mistrza, mentora czy choćby sparingpartnera. Tak jednak nie jest, rynek szkoleniowy jest bardzo różnorodny i każdy może znaleźć coś dla siebie. Po prostu trzeba zmienić swoje nastawienie na zasadzie porównania, że woda płynąca strumieniem jest czysta i przejrzysta, zaś ta sama woda stojąca w miejscu zielenieje i nieładnie pachnie.

Korporacje dość nachalnie narzucają metaforę rodziny. Organizowane są imprezy integracyjne, wspólne świętowanie Wigilii i innych ważnych świąt i dat. Niestety nawet jak nie lubisz tego typu imprez, musisz się do nich dostosować. To jest bowiem część pewnej gry, tworzenia politycznych relacji z przełożonymi. Dlatego jak już dostaniesz zaproszenie na tzw. grill u prezesa i pomimo tego, że większość ludzi nie ma ochoty w ten sposób spędzać sobotniego popołudnia, pakuj rodzinę w auto i z uśmiechem na ustach melduj się o określonej godzinie i w określonym miejscu. Daj też wygrać dzieciom szefa w ping-ponga nawet jeśli miałbyś grać lewą ręką tłumacząc, że prawą masz kontuzjowaną. Jako pocieszenie pomyśl, że nie jesteś sam i zdecydowana większość myśli podobnie do Ciebie i tylko zerka na zegarek ziewając ukradkiem.

W swojej pracy postaraj się oddzielić dwie sprawy: bycie częścią korporacji i relacje z np. przełożonym. To bardzo ważne. W swojej długoletniej karierze miałem szczęście pracować z kilkoma ludźmi, którzy byli zarówno dobrymi liderami i menedżerami, ale również i z takimi, którzy byli zarówno złymi menedżerami i jednocześnie złymi liderami. Dlatego niezwykle ważne jest postawienie diagnozy co jest tym uwierającym Cię kamieniem w bucie. Często będąc w środku trudno obiektywnie to stwierdzić. Czy to faktycznie chodzi o pracę w korporacjach czy problem leży gdzie indziej?

Na szczęście duże firmy coraz częściej zatrudniają wewnętrznych lub zewnętrznych coachów i mentorów. Sesje, podczas których możesz spojrzeć na problem trochę z boku, z innej perspektywy, zidentyfikować kłopoty i ograniczenia, mogą pomóc w dotarciu do sedna problemów i nie doprowadzić do wypalenia zawodowego.

Reasumując, zanim rzucisz pracę w korporacji zastanów się na ile masz zabezpieczone środki finansowe na przeżycie kilku miesięcy, jakie masz alternatywy zatrudnienia lub jaki masz pomysł na własny biznes i w końcu przeprowadź analizę czego faktycznie chcesz i potrzebujesz by być szczęśliwy. Może to nie chodzi o samą korporację, a jedynie o toksyczne stosunki, bo przecież każdą firmę tworzą ludzie i to oni mogą być przyczyną Twoich kłopotów.

I nie czekaj w nieskończoność, działaj, rozmawiaj z rodziną i przyjaciółmi, nie próbuj tłamsić tego w sobie. Najważniejsze jednak to odpowiedz sobie na pytanie co możesz już dziś zrobić by było lepiej? Czego potrzebujesz? Jeśli masz z tym problem sam znajdź coacha lub mentora. I to nie takiego co właśnie ukończył kurs i radzi ludzi co mają robić ze swoim życiem. Poszukaj kogoś kto wie czym jest praca w korporacji, zna slang, być może sam przeżył jakiś czas pracując na przykład w tzw. Mordorze. Pamiętaj, że na koniec dnia to jednak Ty podejmiesz decyzję co dalej, bo to Ty piszesz scenariusz swojego życia.

Ja się cieszę z tego, że mam teraz inną perspektywę. Potrafię szerzej spojrzeć na świat korporacji. Widzę plusy i minusy, szanse i zagrożenia. Bardzo tego potrzebowałem, mam teraz większą świadomość. Wiem również, że także w korporacji można realizować swoje najbardziej zwariowane pomysły, ale trzeba wiedzieć jak. I uwierz mi, niezależnie czy nadal będziesz tkwił w korpo, czy wybierzesz inną drogę kariery, zawsze będą dni słoneczne, ale również pochmurne i deszczowe. Tak już jest, że trawa u sąsiada jest bardziej zielona. I pamiętaj zawsze to zdanie: the change you wish starts now, więc działaj!

Więcej na http://koseski.com/blog/
Popularność: 157    Powrót

Komentarze

Odpowiedź
Tytul
Imię/Nick

Załóż konto za darmo

Coach Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryCoach.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom